MIT: „Wysoki indeks glikemiczny zawsze szkodzi”.
- Aleksandra Grudniewska

- 12 minut temu
- 2 minut(y) czytania
I przez to wiele osób – zupełnie nieświadomie – pogarsza swój stan zdrowia każdego dnia...
Wysoki indeks glikemiczny stał się w ostatnich latach jednym z najbardziej demonizowanych pojęć w dietetyce. Dla wielu osób jest to prosty sygnał: „unikać za wszelką cenę”. I właśnie w tym miejscu zaczyna się problem. Bo w praktyce klinicznej często okazuje się, że to, co teoretycznie „nieidealne”, w rzeczywistości może być najlepszym rozwiązaniem dla organizmu, szczególnie wtedy, gdy potrzebuje on wyciszenia i diety lekkkostrawnej*, a nie kolejnej próby bycia perfekcyjnym.
Jeśli chcesz zrozumieć dokładnie, czym jest IG, wyjaśniam to tutaj [link].
Często słyszę w gabinecie: „Nie jem owsianki, kaszy manny ani kleików, bo mają wysoki indeks glikemiczny.” To brzmi rozsądnie… ale tylko w oderwaniu od kontekstu.
Prawda jest taka: dietą nie leczymy wskaźników. Leczymy człowieka w konkretnym stanie zdrowia.
Jeśli żołądek jest podrażniony, pojawia się refluks, nadkwaśność albo ból na czczo – organizm nie potrzebuje wtedy „idealnej diety”. Potrzebuje bezpieczeństwa. I właśnie dlatego lekkostrawne posiłki, takie jak:
owsianka na wodzie,
kaszka jaglana na napoju roślinnym,
kasza manna na mleku,
To są produkty, które organizm w tym stanie po prostu dobrze toleruje. Nie dlatego, że są „idealne”. Tylko dlatego, że są odpowiednie na dany moment.
Organizm w stanie podrażnienia nie potrzebuje perfekcji, tylko wyciszenia.
To trochę jak z raną. Najpierw ją chronimy i pozwalamy się zagoić. Dopiero później wracamy do bardziej wymagających rozwiązań.
Indeks glikemiczny ma szczególne znaczenie przy insulinooporności i cukrzycy, bo wpływa na poziom cukru i wyrzuty insuliny. Ale nawet wtedy ważniejszy jest kontekst – nie pojedynczy produkt.
Jeśli chcesz sam sprawdzić, czy masz insulinooporność, kliknij tutaj.
Indeks glikemiczny ma znaczenie. Lecz nie zawsze jest najważniejszy. To jeden z najczęstszych błędów, które widzę u pacjentów: próba robienia wszystkiego „książkowo”, zamiast adekwatnie do sytuacji organizmu.
W dietetyce klinicznej najpierw przywracamy równowagę. Dopiero potem optymalizujemy szczegóły.
Zdrowie nie powstaje z jednego idealnego posiłku. Powstaje z decyzji dopasowanych do aktualnego stanu organizmu.
I właśnie dlatego prowadzę pacjentów etapowo.
Jeśli masz wrażenie, że próbowałeś już wszystkiego – spokojnie. Często wystarczy uporządkować system.
I właśnie w tym miejscu widać najważniejszą różnicę między dietą „książkową” a dietą prowadzoną klinicznie. Nie chodzi o to, żeby każdy posiłek był idealny. Chodzi o to, żeby był właściwy na dany moment.
Indeks glikemiczny może być ważnym narzędziem. Ale jak każde narzędzie – działa dobrze tylko wtedy, gdy używamy go we właściwym kontekście. Dlatego w swojej pracy nie opieram się na schematach, tylko na obserwacji organizmu i etapowym prowadzeniu procesu.
Zdrowie nie zaczyna się od perfekcji. Zaczyna się od zrozumienia, czego organizm naprawdę potrzebuje.
mgr inż. Aleksandra Grudniewska
dietetyk kliniczny
📞 88-31-31-245
🌿 Zdrowie to najlepszy prezent. Od 13 lat. 🎁
Indeks glikemiczny w diecie lekkostrawnej
*Dietę lekkostrawną zaleca się wtedy, gdy układ pokarmowy potrzebuje odciążenia i wyciszenia. Najczęściej dotyczy to osób z:
podrażnionym żołądkiem,
refluksem,
nadkwaśnością,
bólem żołądka na czczo,
nudnościami,
po zatruciach pokarmowych,
w trakcie rekonwalescencji,
po niektórych zabiegach,
w okresach zaostrzenia dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego.
W takich momentach celem nie jest „idealny” posiłek według internetowych schematów, ale taki, który będzie dobrze tolerowany, nie nasili objawów i pozwoli organizmowi spokojnie wracać do równowagi.



Komentarze